Śmierć pacjentów. Lekarzom sąd przedstawił akty oskarżenia.

Prokuratura zarzuca piątce lekarzy błędy i zaniedbania podczas leczenia 22-letniej kobiety i 42-letniego mężczyzny, którzy w skutek podjętych decyzji zmarli.

Pacjentka szpitala w Kozienicach trafiła 12 lipca z urazem brzucha po wypadku drogowym. Lekarze stwierdzili pękniętą śledzionę i postanowili ją usunąć. Prokuratura Rejonowa Radom-Wschód podczas śledztwa zauważyła, że pacjentka została przewieziona o 22.30 z bloku operacyjnego na oddział chirurgii, a ok. godziny 3 nastąpiło zatrzymanie krążenia. W skutek tego dokonano reanimacji i ponownej operacji brzucha. Krew zatamowano i przewieziono pacjentkę na OIOM, gdzie do 27 lipca nie otrzymała przytomności i zmarła.

Matka pacjentki twierdzi, że informowała lekarza, że pomiędzy 1 a godziną 3 pogarszało się córce. W okolicach godziny 2 zmierzono pacjentce ciśnienie i na tym się skończyło. Żaden z lekarzy nie zbadał pacjentki – twierdzi matka.

Sąd postawił lekarzowi akt oskarżenia, w którym podaje, że pacjentka została narażona na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu.

Przed sądem stanie również pielęgniarka, która według prokuratury zaniechała badań zleconych przez lekarza i wprowadzała dane do dokumentacji medycznej odnośnie badań, które rzeczywiście nie zostały przeprowadzone.

Radomska prokuratora prowadzi również śledztwo w sprawie pacjenta, który zmarł w skutek nieumyślnego narażenia go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia przez czterech lekarzy.

42- letni mężczyzna trafił do szpitala z bólami brzucha i został przewieziony na oddział wewnętrzny.

Lekarze nie przeprowadzili prześwietlenia jamy brzusznej i klatki piersiowej i dlatego nie wystawiono poprawnej diagnozy. Pacjent z powodu perforacji przewodu pokarmowego i braku odpowiedniego leczenia doznał poważnych powikłań.

Po operacji, którą podjęto już w bardzo ciężkim stanie pacjenta, mężczyzna trafił na OIOM i zmarł po kilku dniach.

Biegli twierdzą, że pacjent mógłby dalej żyć, gdyby diagnoza została postawiona od razu. Jednak też nie są tego pewni, choć uważają, że miałby duże szanse.

Oskarżeni nie przyznają się do winy.