Uczelnie medyczne chcą mieć wyłączność na specjalistów?

×

Komunikat o błędzie

  • Notice: Undefined offset: 2 w eval() (linia 6 z /home/hektorw3/domains/18na18.pl/public_html/modules/php/php.module(80) : eval()'d code).
  • Notice: Undefined offset: 0 w eval() (linia 6 z /home/hektorw3/domains/18na18.pl/public_html/modules/php/php.module(80) : eval()'d code).
  • Notice: Undefined offset: 1 w eval() (linia 6 z /home/hektorw3/domains/18na18.pl/public_html/modules/php/php.module(80) : eval()'d code).
Władze Uniwersytetu Medycznego w Łodzi poprosiły lekarzy zatrudnionych w klinikach o wypełnienie ankiet, z których miałoby wynikać, ilu specjalistów dorabia do pensji w niepublicznych placówkach posiadających kontrakt z NFZ. Lekarze uznali, że propozycja uczelni jest przygrywką do wprowadzenia zakazu podejmowania dodatkowych zajęć przez jej pracowników.

Ilu specjalistów dorabia? Tego na razie nie wiadomo, rektor jest jednak zdania, że na początku przyszłego roku, gdy dyrektorzy szpitali klinicznych otrzymają wypełnione ankiety, liczba ta będzie możliwa do sprecyzowania. Już obecnie można jednakże przypuszczać, że chodzi o sporą grupę lekarzy biorących dodatkowe dyżury w różnych placówkach, lekarzy na umowach cywilnoprawnych, a także prowadzących własną działalność gospodarczą.

Lekarzu, gdzie dorabiasz?
Policzenie wieloetatowców nie będzie jednak łatwe, Zarząd Regionu Łódzkiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy zaapelował bowiem, aby nie wypełnić ankiet.

- Dotyczą one informacji wykraczających poza te zawarte w paragrafie 22 Kodeksu pracy. Pracodawca, którym jest dyrektor szpitala, nie może zadawać pytań o miejsca pracy lekarza, w których przyjmuje pacjentów poza macierzystym szpitalem. To, co lekarze robią po pracy w lecznicy, nie powinno nikogo interesować - podkreśla członek Zarządu Regionu Łódzkiego OZZL i przewodniczący Oddziału Terenowego OZZL Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. M. Konopnickiej w Łodzi (nazwisko do wiadomości redakcji).

- Każdy z nas chętnie pracowałby w jednym miejscu, a swój wolny czas spędzał z rodziną, ale obecne zarobki w szpitalach na to nie pozwalają. Natomiast uchwała Senatu Uniwersytetu Medycznego o zakazie podejmowania pracy u konkurencji nic nie mówi o zapewnieniu lekarzom rekompensat finansowych z powodu utraty dodatkowych źródeł zarobkowania - dodaje związkowiec.

I przypomina, że według najnowszych badań na temat wysokości zarobków, przeprowadzonych na zlecenie ZK OZZL, specjaliści z tytułem doktora nauk medycznych w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym im. M. Konopnickiej w Łodzi zarabiają średnio 4 tys. zł brutto. Jeśli dorabiają, mają kilkakrotnie więcej.

Związkowcy są przekonani, że badania ankietowe prowadzone przez dyrekcje wszystkich uniwersyteckich szpitali w Łodzi mają związek z uchwałą Senatu nr 1/2012 z 25 września 2012 r. ”w sprawie kryteriów wyrażania zgody przez Senat lub Rektora na dodatkowe zatrudnienie lub prowadzenie działalności gospodarczej przez nauczycieli akademickich zatrudnionych w Uniwersytecie Medycznym w Łodzi”. Zgodnie z uchwałą, dodatkowa działalność nie może być konkurencyjna wobec uczelni i podległych jej jednostek. Pracownicy będą zatem musieli zdecydować, gdzie chcą pracować.

Zakaz - tylko w skrajnych przypadkach
Prof. Paweł Górski, rektor Uniwersytetu Medycznego w Łodzi nie uważa uchwały za restrykcyjną i wyjaśnia, że wprowadza ona tylko jeden dodatkowy element w stosunku do obowiązujących reguł będących konsekwencją ubiegłorocznej nowelizacji ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym (ogranicza ona wieloetatowość, zezwala na dodatkowy zarobek pod warunkiem uzyskania zgody władz uczelni - red.).

- W przypadku naszej uczelni chodzi o faktyczną konkurencyjność w zakresie objętym kontraktowaniem. Słowo ”faktyczna” oznacza nie tyle przypisanie etatowe, co rzeczywistą działalność, która może niekorzystnie wpływać na funkcjonowanie podstawowego miejsca pracy, jakim jest szpital kliniczny - tłumaczy nam prof. Górski.

Podkreśla, że uchwała nie ogranicza możliwości podejmowania pracy w gabinetach i NZOZ-ach, które nie mają kontraktów z NFZ, a ponadto w każdym indywidualnym przypadku owa konkurencyjność ma być oceniana przez dyrekcję szpitala.

- Wprowadzane przez Senat UM w Łodzi zmiany uderzają bezpośrednio w pacjentów. Obecna sytuacja jest dla nich korzystna, bo skraca kolejki i zwiększa dostępność do lekarza specjalisty w ramach NFZ - przekonuje związkowiec z USK nr 4 w Łodzi.

Zwraca też uwagę, że dorabiający lekarze kierują pacjentów do klinik, więc de facto one również zyskują.
Na tym nie kończą się prawne i ekonomiczne dylematy, które trzeba pilnie rozstrzygnąć, tym bardziej że inne uczelnie także zapowiadają wprowadzenie podobnych rozwiązań. Tymczasem środowisko akademickie od lat upomina się o regulacje, które w końcu określą sytuację lecznic uniwersyteckich i formułę zatrudnienia lekarzy klinicznych.

- Obecnie mamy do czynienia z dwuetatowością, przy szczątkowym zatrudnieniu przez szpital. W zasadzie nie wiadomo, jaki jest wymiar pracy tych lekarzy: inną interpretację daje ustawa o działalności leczniczej i inną ustawa o szkolnictwie wyższym. W efekcie trudno o dyscyplinę - mówił nam kilka miesięcy temu prof. Zenon Mariak, prorektor ds. klinicznych i kształcenia podyplomowego Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, który jeszcze w 2009 r. brał udział w pracach zespołu opracowującego założenia do projektu ustawy o szpitalach klinicznych.

- Chciałbym, aby ustawa dotycząca instytutów oraz szpitali klinicznych została uchwalona pod koniec 2013 r. - zapowiedział w wywiadzie dla miesięcznika Rynek Zdrowia z grudnia br. wiceminister zdrowia Sławomir Neumann.

Stan permanentnej tymczasowości i braku jasno określonych reguł powoduje, że pracodawcy i pracownicy kierują się własnym interesem, określonym głównie bieżącą sytuacją ekonomiczną. Zadłużone szpitale kliniczne w obawie o kontrakty zwalczają konkurencję blokując jej możliwość pozyskania specjalistów. Z kolei specjaliści ze szpitali klinicznych buntują się i podkreślają, że uczelnie płacą tak mało, że są zmuszeni do podejmowania dodatkowych zajęć.

Lekarze i tak znajdą pracę
Na razie mamy do czynienia jedynie z deklaracjami, że ”w związku z generalnie trudną sytuacją finansową większości szpitali klinicznych ministerstwo wyraziło chęć pomocy szpitalom klinicznym (…), a minister zdrowia chce podnieść znaczenie szpitali klinicznych i wzmocnić ich pozycje w regionach m.in. poprzez priorytety w kontraktowaniu świadczeń zdrowotnych, zwłaszcza procedur wysokopłatnych” (z posiedzenia Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych w Gdańsku, 6-7 września 2012 r.).

Są zatem zapowiedzi, że ma być lepiej. Brak natomiast analizy dotyczącej wpływu wprowadzenia klauzul o zakazie pracy u konkurencji na dostępność świadczeń specjalistycznych. A to powinno stanowić jedno z podstawowych kryteriów oceny proponowanych rozwiązań systemowych.

- Obecnie w Polsce nie ma bezrobotnych lekarzy i nawet jeśli wypowiedzą oni pracę w miejscach, gdzie jest ona źle opłacana, to bez problemu znajdą zatrudnienie - zauważa Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. I przypomina, że Polska ma jeden z najgorszych wskaźników liczby lekarzy w stosunku do liczby mieszkańców (niewiele ponad 200 lekarzy na 10 tys. mieszkańców), nie mówiąc już specjalistach z tytułami naukowymi.



Dodaj artykuł za darmo